piątek, 12 października 2012

Warsztaty w Masz Gulasz

Minął już prawie tydzień i nareszcie jest relacja z warsztatów, na których miałam przyjemność być w ostatnią sobotę. Na tych właśnie warsztatach gotowaliśmy gulasze w bistro Magdy Gessler Masz Gulasz. Miejsce bardzo przyjemne, niepretensjonalne, o oryginalnym charakterze. Sam pomysł stworzenia miejsca, gdzie podaje się gulasze jest według mnie świetny. Prawda jest taka, że większość z potraw podawanych w Masz Gulasz w życiu nie nazwałabym gulaszem. Jednak po chwili zastanowienia stwierdziłam, że każde danie jednogarnkowe można tak nazwać. Osobiście uwielbiam dania jednogarnkowe i sama często takie jadam.
Do takiego dania można wykorzystać wszystko, co mamy aktualnie w lodówce oraz zjeść z dowolnym dodatkiem.

W Masz Gulasz dania podaje się głównie z kaszami i ryżem. Nie znajdziecie tam ociekających tłuszczem ziemniaków ani ciężkich klusek. Uważam to za kolejny plus tego lokalu, ponieważ sama jestem zwolenniczką zdrowego odżywiania.
Wnętrze restauracji Masz Gulasz
Same warsztaty przebiegały w bardzo przyjemnej, kameralnej atmosferze.
Na wejściu zostaliśmy poczęstowani kawą, herbatą i przepysznymi sznytkami
ze znajdującego się kilkaset metrów obok Słonego. Pijąc pyszną kawę poznałam wielu blogerów, a właściwie głównie blogerek, gdyż pan był tylko jeden. Bardzo lubię poznawać nowych ludzi, szczególnie takich, z którymi łączą nas wspólne zainteresowania.

Pod okiem szefowej kuchni Uli Ziółkowskiej pracującej z Magdą Gessler od ponad 20 lat gotowaliśmy dania dostępne na co dzień w menu. W pięcioosobowych zespołach przygotowaliśmy trzy gulasze:
- z cielęciną, papryką i oliwkami,
- z kurczakiem, szpinakiem, śmietaną i suszonymi pomidorami
- warzywny z cukinią, bakłażanem i papryką.
Szefowa Kuchni Ula Ziółkowska
Moim zdecydowanym faworytem od samego początku (i pozostał nim do końca)
był gulasz z kurczakiem, śmietaną i szpinakiem. Jak okazało się na końcu, większość osób najbardziej upodobała sobie ten właśnie gulasz. Bardzo chętnie przyrządzę go ponownie w domu i wtedy poznacie moją wersję tej pysznej potrawy.
Bardzo ciekawy był również gulasz warzywny podawany z jajkiem sadzonym. Najciekawsze w nim było to, że zaledwie kilka tygodni temu zrobiłam bardzo podobny gulasz z dokładnie tych samych składników. Jeżeli chodzi o dodatek jajka sadzonego to bardzo mnie to ucieszyło, ponieważ też podaję jajka sadzone do różnego rodzaju dań jednogarnkowych i teraz się przekonałam, że nie jest to tylko moja fanaberia. Natomiast zdziwiło mnie to, że większość z nas miała problem z jego usmażeniem. Oczywiście to była wina patelni :P

Po przygodach z jajkami usiedliśmy do wspólnego stołu, aby spróbować naszych dań. Dodatkowo, zostaliśmy poczęstowani przepyszną zupą gulaszową podawaną
w Masz Gulasz oraz deserem austriackiego pochodzenia, którego niemieckiej nazwy niestety nie zapamiętałam. Był to austriacki omlet podany w małych kawałeczkach z cukrem pudrem oraz domową konfiturą. Wychodząc z lokalu wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni i najedzeni i jeszcze zostaliśmy obdarowani butelką wina - dla mnie prezent idealny  :)
Gulasz z cielęciną, papryką i oliwkami

Gulasz z kurczaka ze szpinakiem i suszonymi pomidorami

Warzywne pisto podane z jajkiem sadzonym
Podsumowując pozostaje mi tylko zachęcić Was do wypróbowania gulaszy wychodzących z kuchni Masz Gulasz, gdzie można zjeść pysznie, zdrowo
i w przystępnej cenie, czego często brakuje restauracjom Magdy Gessler.
Blogerom kulinarnym również polecam korzystanie z różnego rodzaju warsztatów, dzięki którym można się wiele nauczyć i poznać ciekawych ludzi.

Dorzucę jeszcze kilka zdjęć zrobionych podczas naszego wspólnego gotowania:
Cebula w piórka

Drużyna kurczakowa


*Wszystkie zdjęcia są zdjęciami udostępnionymi przez Organizatora.

niedziela, 16 września 2012

Sałatka z figami i serem camembert

Moja siostra kupiła wielkie i soczyste figi. Zastanawiałyśmy się co z nimi zrobić. Korzystając z ostatnich dni lata pojechałyśmy na wieś, aby nacieszyć się naturą.
Tam właśnie powstała ta przepyszna sałatka z delikatnym camembertem, chrupiącymi orzechami i słodkimi figami. Bardzo polecam to połączenie. Figi można dostać przez cały rok, a ta sałatka z pewnością przypomni Wam lato.
Sałatka z figami i serem camembert

Składniki:
2 garści świeżego szpinaku
3-4 świeże figi
ser camembert (może być brie)
garstka orzechów włoskich
1 łyżka oliwy
1 łyżeczka octu balsamicznego
2 łyżeczki miodu
sól, pieprz

Przygotowanie:
Szpinak opłukać i wysuszyć. Z oliwy, octu i miodu przygotować dressing.
Przyprawić solą i pieprzem. Szpinak wymieszać z połową orzechów i dressingiem, ułożyć na talerzu. Ser i figi pokroić oraz położyć na szpinaku. Wszystko posypać dodatkowo orzechami i skropić dressingiem. Podawać.

Pomysł na równie pyszną, letnią sałatkę z serem camembert znajdziecie tutaj.

sobota, 8 września 2012

Dietetyczny sernik z puree malinowym

Aby dodać do sernika puree malinowe zainspirował mnie przepis z popularnego bloga Moje Wypieki, jednak cały przepis jest zupełnie autorski. Dietetyczny sernik
bez dodatku tłuszczu i z chudym serem jest świetnym rozwiązaniem dla osób, które nie powinny pozwalać sobie na jedzenie słodyczy, ale nie mogą bez nich żyć.
Gdy zastąpicie cukier ksylitolem lub stewią, deser będzie można jeść zupełnie
bez wyrzutów sumienia.
Dietetyczny sernik z puree malinowym

Składniki:
500g chudego serka twarogowego (polecam Emilki 0% tłuszczu - jest bardzo gładki, więc nie trzeba go mielić ani przecierać)
3 jajka
9-10 łyżek cukru (u mnie pół na pół z ksylitolem*)
3-4 łyżki budyniu waniliowego bez cukru (sam proszek)
prawdziwa wanilia (ziarenka, puree lub ekstrakt)
szczypta soli
ok. 200g malin
1 łyżeczka miodu

*Ksylitol - cukier brzozowy jest w pełni naturalnym zamiennikiem zwykłego cukru.
Ma o 40% mniej kalorii niż cukier i niski indeks glikemiczny. Jedna łyżka ksylitolu odpowiada jednej łyżce cukru. Obecnie coraz bardziej popularna jest stewia, która prawie wcale nie ma kalorii, więc jest jeszcze lepszą alternatywą dla cukru. Ja jeszcze jej nie kupiłam, ale na pewno zrobię to w najbliższym czasie.
 
Przygotowanie:
Maliny zmiksować na puree za pomocą blendera dodając łyżeczkę miodu - możemy
z niego zrezygnować, gdy maliny są bardzo słodkie. Żółtka jajek wymieszać z serem, cukrem, budyniem i wanilią. Ubić pianę z białek ze szczyptą soli i następnie połączyć
z pozostałymi składnikami. Masę na sernik wlać do tortownicy, a na środku dodać malinowe pure. Cieńszą stroną łyżki lub nożem zrobić fantazyjne wzorki. Wstawić sernik do piekarnika nagrzanego do 180 st. C. Po 10 minutach zmniejszyć temperaturę do 160 st. C i piec jeszcze około 40 minut kontrolując czy sernik się za bardzo nie przypieka.


Jak widać na zdjęciach mój sernik się trochę przypiekł, dlatego uczcie się na moich błędach i sprawdzajcie go co jakiś czas w trakcie pieczenia. A ja będę musiała zrobić go jeszcze raz, żeby pokazać Wam lepsze zdjęcia, ale zrobię to z wielką chęcią :)



W malinowym raju

środa, 29 sierpnia 2012

Sałatka z sera koziego z salsą z suszonych pomidorów

Przedstawiam obiecany przepis, który poznałam będąc na warsztatach kulinarnych, o których pisałam tutaj.

Szczerze mówiąc, nigdy nie szalałam za kozim serem. Można nawet powiedzieć, że go nie lubię. Jednak w połączeniu z przepyszną salsą z suszonych pomidorów bardzo mi smakował.

Potraktujcie ten przepis jako inspirację. Moja wersja też nie jest dokładnie taka,
jaką jadłam w restauracji Sobienie Królewskie. Składniki możecie dowolnie zmieniać, a ich proporcje modyfikować wg własnych upodobań. Główne składniki to ser kozi i suszone pomidory, ale oczywiście je także możecie zmienić. Jeżeli, podobnie jak ja, nie jesteście przekonani do sera koziego spróbujcie w tej wersji. Na pewno Wam posmakuje!
 Sałatka z sera koziego z salsą z suszonych pomidorów i chrupiącym ciastem wonton

Składniki:
(na dwie porcje)
2 garści roszponki lub innej sałaty
4 lub 6 plasterków dojrzewającego sera koziego (ze skórką podobną do camemberta)
ok. 1/2 słoiczka suszonych pomidorów w oliwie
3 łyżki oliwy
1/2 papryczki chilli
garść świeżej bazylii (lub inne ulubione zioła np. rozmaryn)
4 płatki ciasta wonton
sól, pieprz
pomidorki koktajlowe do dekoracji

Przygotowanie:
Ser kozi zapiec pod grillem w piekarniku rozgrzanym do 220 st. C, tak aby się tylko lekko przyrumienił. Posiekać chilli i zalać 2 łyżkami oliwy (można użyć po prostu oliwy z chilli, najlepiej domowej), dodać jednego drobno posiekanego suszonego pomidora, sól i pieprz. Resztę pomidorów niedbale posiekać, przyprawić solą
i pieprzem, dodać posiekaną bazylię i pozostałą łyżkę oliwy. Można też dodać trochę chilli. Płatki ciasta przesmażyć na głębokim tłuszczu na patelni lub we frytkownicy. Sałatę wymieszać z ostrą oliwą i ułożyć na talerzu. Obok położyć
płat ciasta, trochę salsy, zrumieniony ser, znów salsę i drugi płat ciasta.
Podawać z pomidorkami koktajlowymi. Smacznego!
Dodatkowe sugestie:
Ciasto wonton można kupić w sklepach typu Kuchnie Świata. Można je też zastąpić ciastem filo, chociaż przyznam, że ja osobiście nie była zadowolona z efektu. Oczywiście można w zupełności zrezygnować z ciasta i podać sałatkę np. ze świeżą bagietką lub grzankami.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Moje pierwsze wasztaty kulinarne - SAŁATKI

Dawno mnie tu nie było... Ale wracam i obiecuję, że więcej nie będę tak zaniedbywać bloga.

Już od dawna zbieram się do opisania warsztatów kulinarnych, na których byłam jakiś czas temu. Przepisy będą się pojawiały w kolejnych postach, a tym czasem napiszę parę słów o samych warsztatach.

Były to warsztaty pod patronatem Polskiej Akademii Kulinarnej, które są organizowane cyklicznie od kwietnia do stycznia. Opiekunem warsztatów jest przemiły Szef Kuchni Marcin Budynek, który przy każdych kolejnych warsztatach gości innego szefa. Tym razem był to szef kuchni z restauracji Sobienie Królewskie - Wojciech Pasikowski.

Motywem przewodnim tej edycji były sałatki - temat lekki i idealnie pasujący na lato. Co więcej, jak wiadomo sałatki nie podlegają żadnym regułom, można w nich łączyć wszystko, na co mamy ochotę. I to jest najpiękniejsze!


Pierwszego dnia warsztatów pojechaliśmy do restauracji Sobienie Królewskie, aby spróbować specjałów przygotowanych przez Szefa Wojciecha Pasikowskiego.
Po przepysznym lunchu czekała nas niespodzianka, jaką był... pokaz gry
w golfa w wykonaniu 10-letniego Mistrza Polski Młodzików, a także jego taty i trenera zarazem oraz właściciela pola golfowego w miejscowości Sobienie Jeziorne.
Nigdy nie byłam fanką golfa, jednak interesuję się wszelkiego rodzaju sportami, więc poznanie tajników tej gry było dla mnie ciekawym doświadczeniem.

10-letni Alejandro na polu golfowym

Drugiego dnia warsztatów spotkaliśmy się przy kawie w warszawskim Centrum Sztuki Kulinarnej. Następnie w dwuosobowych zespołach przygotowywaliśmy wszystkie sałatki, których próbowaliśmy dzień wcześniej. Tworząc te pyszności świetnie się bawiliśmy, a dodatkowo trochę pojedliśmy. Wydaje się, że sałatki to takie lekkie dania, ale zjeść ich siedem już nie jest tak łatwo. Co dopiero musiało się dziać na warsztatach o daniach głównych...

Ciężko było odmówić którejkolwiek z tych sałatek. Oczywiście każdy miał swoją ulubioną, ale nie zmienia to faktu, że wszystkie były przepyszne zarówno w wykonaniu Szefa Kuchni, jak i w naszym.
O mojej ulubionej opowiem Wam innym razem. Teraz możecie zobaczyć wszystkie te pyszności na fotografiach zrobionych w restauracji Sobienie Królewskie.
Sałatka z rukoli i radicchio z malinami, orzechami włoskimi i dressingiem malinowym
Sałatka z zapiekanym serem kozim i salsą z suszonych pomidorów podana z chrupiącymi płatami ciasta wonton
Sałatka z marynowanego w cytrynie i miodzie łososia ze świeżym ogórkiem i sosem jogurtowo-czosnkowym
Sałatka z parowaną w winie solą oraz salsą z awokado i zielonego curry
Sałatka z krewetkami i owocami oraz miodowo-musztardowym vinegrette
Sałatka z kurczakiem curry, świeżym ananasem, selerem naciowym i orzechami włoskimi
Sałatka z kurkami, rostbefem i dressingiem wiśniowym

Więcej o warsztatach i ich następnych edycjach możecie się dowiedzieć tutaj.

piątek, 20 lipca 2012

Bardzo zdrowa owsianka

Kiedyś jadłam owsiankę tylko w klasycznej wersji - płatki, mleko i cukier lub miód. Ale ostatnio zaczęłam eksperymentować. Część płatków zastąpiłam otrębami
i siemieniem lnianym, co sprawia, że owsianka jest bardziej pożywna i posiada więcej błonnika. Do tego owoce, czasem konfitura, mielone migdały, kakao, wszystko czego dusza zapragnie. Przedstawiam mój podstawowy przepis,
do którego można dodać swoje ulubione dodatki.
Owsianka z otrębami i siemieniem

Składniki:
1 szklanka mleka (więcej lub mniej, w zależności od tego jaką konsystencje preferujecie)
3 łyżki płatków owsianych
2,5 łyżki otrębów
1 łyżeczka mielonego siemienia lnianego
cukier lub miód do smaku (można zrezygnować)
ulubione dodatki (u mnie tym razem konfitura truskawkowa i banan)

Przygotowanie:
Mleko podgrzać na małym ogniu. Dodać płatki i otręby. Gotować co jakiś czas mieszając, aż masa będzie gęsta. Dodać siemię lniane i suche dodatki jeżeli używamy (np. cukier, kakao, mielone migdały). Przelać do miseczki, dodać owoce
i jeść. Na zdrowie!
Dodatkowe sugestie:
Teraz dostępnych jest wiele świeżych owoców, jednak w okresie zimowym polecam jako dodatek do owsianki wypróbować owoce liofilizowane. Liofilizowanie, pomimo że może odstraszać nazwą, jest bardzo ciekawą formą przetwarzania żywności. Polega na tym, że owoce są zamrażane, a następnie zostaje z nich odparowana woda. W ten sposób owoce zachowują wszystkie składniki odżywcze i mają bardzo ciekawą strukturę. Wybór takich owoców jest bardzo duży, ja szczególnie polecam truskawki i maliny, jednak wielu jeszcze nie miałam okazji spróbować.
Dostępne są również liofilizowane zioła, których jeszcze nie sprawdzałam.
Owoce kupuję w sklepie ze zdrową i regionalną żywnością, a koszt to 4 zł za 10 g (co wystarczy jako np. dodatek do trzech owsianek). Sprawdźcie to koniecznie.

wtorek, 17 lipca 2012

Jajka sadzone na szpinaku

Kolejna wariacja na temat jajek sadzonych. Tym razem na zielono. Jak już wiecie, bardzo lubię jajka sadzone, a co więcej, bardzo lubię szpinak. Czemu więc ich nie połączyć? Uważam, że szpinak i jajka świetnie do siebie pasują. Do tego dodatek świeżego pomidora i mamy śniadanie idealne. Zapraszam!

Jajka sadzone na szpinaku
Składniki:
2 jajka
ok. 200 g mrożonego szpinaku (lepiej dać świeży, ja akurat nie miałam)
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka pesto z bazylii
ulubione suszone zioła (u mnie oregano i majeranek)
sól, pieprz
oliwa z oliwek

Przygotowanie:
Na patelni rozgrzać oliwę i podsmażyć na niej szpinak (mrożony wrzucam
od razu na patelnię i na niej rozmrażam). Dodać przeciśnięty przez praskę czosnek
i przyprawy. Wbić jajka i smażyć na małym ogniu, pod przykryciem. Zdjąć z patelni gdy będą tak ścięte, jak lubimy. Podawać z pomidorami, posypane świeżo zmielonym pieprzem. Smacznego!

Inny pomysł na jajka sadzone znajdziesz tutaj.